Saoirse Kennedy-Hill umiera z powodu przypadkowego przedawkowania.

W zeszłym tygodniu New York Times podał, że Saoirse Kennedy-Hill, która zmarła 1 sierpnia w rodzinnym domu Kennedych, zmarła z powodu "toksycznej mieszanki metadonu, alkoholu i innych leków na receptę".

Przyczyna jej śmierci pozostawała nieznana przez wiele miesięcy z powodu ogromnych zaległości w pracy lekarza sądowego w Massachusetts.

"Nasze serca są złamane"

W akcie zgonu stwierdzono jednak, że śmierć Hill nastąpiła w wyniku zmieszania alkoholu z metadonem, diazepamem i nordiazepamem, czyli generyczną formą leku uspokajającego Valium. W raporcie stwierdzono również, że w jej organizmie znajdowała się fluoksetyna, generyczna postać leku antydepresyjnego Prozac i norfluoksetyny. Ponadto zdarzenie uznano za przypadkowe.

"Nasze serca są zdruzgotane po stracie naszej ukochanej Saoirse" - napisała rodzina Kennedych w sierpniowym oświadczeniu. "Jej życie było pełne nadziei, obietnic i miłości. Bardzo troszczyła się o przyjaciół i rodzinę, szczególnie o swoją matkę Courtney, ojca Paula, macochę Stephanie i babcię Ethel".

W oświadczeniu zacytowano Ethel Kennedy, która powiedziała: "Świat jest dziś trochę mniej piękny. Rozświetlała nasze życie swoją miłością, salwami śmiechu i hojnym duchem. Saoirse z pasją angażowała się w działania na rzecz praw człowieka i równouprawnienia kobiet. Wielką radość sprawiał jej wolontariat, kiedy pracowała razem z rdzennymi społecznościami przy budowie szkół w Meksyku. Będziemy ją kochać i tęsknić za nią na zawsze".

Saoirse była córką Courtney Kennedy Hill, piątego z 11 dzieci urodzonych przez RFK i żonę Ethel Kennedy.

"Ciężki głaz na mojej piersi"

W tym czasie Saoirse studiowała komunikację w Boston College. Była także wiceprzewodniczącą College Democrats. W szkole średniej napisała do szkolnej gazetki esej o zmaganiach z depresją.

"Moja depresja zakorzeniła się na początku gimnazjum i będzie mi towarzyszyć do końca życia" - napisała w artykule z lutego 2016 roku. "Mimo że w większości byłam szczęśliwym dzieckiem, cierpiałam na okresy głębokiego smutku, który był jak ciężki głaz na mojej klatce piersiowej. Te okresy pojawiały się i znikały, ale nie wpływały na mnie na zewnątrz, aż do czasu, gdy byłam drugą klasą szkoły średniej w Deerfield".

Kennedy Hill ujawniła również w artykule, że ktoś, kogo "znała i kochała, złamał wobec niej poważne granice seksualne" jeszcze przed ukończeniem szkoły średniej. "Zrobiłam najgorszą rzecz, jaką może zrobić ofiara, i udawałam, że to się nie wydarzyło. To wszystko stało się zbyt trudne i próbowałam odebrać sobie życie" - napisała.

"Wszyscy zmagamy się z chorobą lub znamy kogoś, kto z nią walczy" - czytamy w zakończeniu artykułu. "Zbierzmy się razem, aby uczynić naszą społeczność bardziej otwartą i komfortową".

Wnuczka Roberta F. Kennedy'ego miała zaledwie 22 lata.