Trzeźwość Marka Kendalla, który uderza głową, to coś więcej niż muzyka

Image Via Mark Kendall

"Kiedy wytrzeźwiałem, miałem wiele obaw, że moja twórcza iskra zniknie. Alkohol był środkiem, dzięki któremu mogłem wziąć gitarę i wymyślać wielkie riffy. Używałem go do wszystkiego" - wyjaśnia Mark Kendall, członek-założyciel i główny gitarzysta mega zespołu rockowego "Great White".

Zespół "Great White" zdobył popularność w latach 80. i 90. i wydał kilka albumów, w tym swój największy przebój "Once Bitten, Twice Shy" z 1989 roku. Dziś, po 10 milionach sprzedanych albumów, "Great White" nadal przyciąga rzesze fanów. Jest jednak jedna rzecz, która różni ich od tych z lat 70. Kendall wyjaśnia: "Wielu ludzi na koncertach podchodzi do mnie i mówi mi o swojej trzeźwości. Bardzo mi się to podoba".

"Idzie Wielka Biała!"

Dorastając w Huntington Beach w Kalifornii w muzycznej rodzinie, Kendall opowiadał o początkach Great White. "Zaczynaliśmy pod koniec lat 70-tych i w końcu zebraliśmy zespół. W 1982 roku poznaliśmy gościa z A&R (Alan Niven), który został naszym menadżerem, a później Guns and Roses. Dzięki niemu znaleźliśmy się w radiu bez kontraktu płytowego. To wystarczyło, żeby wywołać pewne podniecenie i od tego czasu działamy nieprzerwanie".

Zdjęcie przez @MarkKendall_GW

Niven zasugerował nazwę "Great White" po tym, jak Mark Kendall wystawił głowę przez okno samochodu podczas jazdy, a dzieciak z tłumu krzyknął: "Idzie Great White." Kendall otrzymał to przezwisko z powodu swoich naturalnie białych blond włosów, białego Fendera Telecastera, białego kombinezonu i, jak się domyślacie, białych butów.

W trakcie zdobywania wyróżnień i odnoszenia sukcesów przez zespół, Kendall znalazł się w szponach nałogu, a reszta członków zespołu wkrótce to zauważyła. Kendall wyjaśnił: "Myślę, że przyczyną uzależnienia od substancji psychoaktywnych jest bycie w trasie i wszyscy mówią ci, że jesteś taki wspaniały, a ty nie chcesz brać tego na poważnie. To może doprowadzić do szaleństwa, a u niektórych osób może spowodować odrętwienie". W 1991 roku Mark właśnie tak postąpił. Pod wpływem tego, co miało nadejść, zauważa: "Czułem napięcie wokół siebie i miałem wrażenie, że mój zespół chce interweniować w mojej sprawie. Piłem od rana do nocy".

Chodząca bomba zegarowa

W końcu Mark wytrzeźwiał w ośrodku w Arizonie. "Poszedłem na program, ale nie do końca się zaangażowałem. Byłem jedną nogą w drzwiach i jedną nogą na zewnątrz" - zauważa. "Po prostu nie kupowałem tego. Nazwałbym to trzeźwością 'białej kostki'. Tak bardzo to olewałem, ale udawało mi się zachować trzeźwość. Trwałem dwa lata, potem rok, ale byłem chodzącą bombą zegarową". W późniejszych latach Kendall przyznaje, że odstawił alkohol, ale nadal przejawiał te same zachowania, co w czasie nałogu: "Nadal kłamałem bez powodu" - dodaje - "w końcu znowu dopadł mnie ból, od którego zaczynałem, i znowu zacząłem pić".

Jednak w 2008 roku Mark Kendall zdecydował, że musi zdobyć się na szczerość, i to właśnie ten moment zadecydował o jego przyszłości. "Z jakiegoś powodu ogarnęła mnie szczerość. Byłem w trasie, zadzwoniłem do żony i powiedziałem jej, że piję. Powiedziałem, że zacznę słuchać tych facetów, którzy od dawna są trzeźwi, i że będę robił wszystko tak, jak należy. Od tamtej pory jestem trzeźwy".

Dziś Mark nie ma problemu z dzieleniem się swoimi problemami z przeszłości i często korzysta z mediów społecznościowych, aby pomagać innym. Wyjaśnia: "Kiedy w końcu wytrzeźwiałem i miałem dwa lata, zacząłem docierać do ludzi w mediach społecznościowych. Pomyślałem, że ciekawe, co by się stało, gdybym odezwał się do innych i zaoferował im swoją trzeźwą przyjaźń lub wsparcie. Mamy ogromną rzeszę fanów, więc powiedziałem, że jeśli ktoś zmaga się z uzależnieniem i alkoholizmem, mogę zostać jego trzeźwym przyjacielem. Rezultaty były niesamowite".

"Demony po prostu na niego krzyczały".

Oprócz obecności w mediach społecznościowych, Markowi nie są obce uzależnienia w trasie i dał o sobie znać, gdy jego przyjaciel i główny wokalista "Warrant", Jani Lane, zwrócił się o pomoc. Wyjaśnia: "Jani był moim naprawdę dobrym przyjacielem, wysyłałem mu codzienne medytacje i modlitwy. Jani był w nie bardzo zaangażowany. Zaufał mi, że mu pomogę, i powiedział mi wprost, że bardziej niż czegokolwiek innego pragnie trzeźwości. Myślę, że jest więcej osób, które mają trudności z wytrzeźwieniem, niż inni, ale demony po prostu krzyczały na niego. Niestety, Jani zmarł w wyniku ostrego zatrucia alkoholem. Nigdy nie myślisz, że ktoś będzie pił aż do śmierci, ale to się zdarza".

Zdjęcie przez @MarkKendall_GW

Nawet w trasie Mark nie przestaje mówić o swojej trzeźwości. Żartobliwie zdradza: "Młodsze zespoły czasami zazdroszczą nam tras koncertowych i sprzedanych płyt, a niektóre z nich podchodziły do mnie i mówiły: 'My też tak chcemy'. Przychodzisz na ich próbę, a oni mają pełno alkoholu i ostro piją, a ja mówię: "Co świętujecie?". Powinniście być przynajmniej na billboardzie albo sprzedać kilka płyt, zanim zaczniecie próbować się zabić".

Mark Kendall i reszta "Great White", noszący na swojej gitarze RH symbol powrotu do zdrowia, wyruszą w trasę koncertową we wrześniu. "Jest wielu fanów, którzy trzeźwieją i podchodzą do mnie po koncercie i mówią mi, ile mają czasu. Jeśli chcą wytrzeźwieć, bo gram na gitarze, w porządku, ale kiedy rozmawiamy prywatnie, mówię im, jak jest. Nie wytrzeźwiałem z powodu mojej gitary. To by się nigdy nie udało" - mówi Mark z uśmiechem.

Nosi trzeźwość na rękawie

Podczas nagrywania ostatniego albumu w Nashville Kendall wyjaśnia, jakie korzyści płyną z noszenia trzeźwości na rękawie. Mark zamieścił na Facebooku ofertę trzeźwej przyjaźni i zgłosił się człowiek o imieniu Curt. Kendall spotkał się z nim osobiście w Music City, poszli na lunch i uczestniczyli w kilku spotkaniach. Mark wyjaśnił: "Curt powiedział mi, że tuż przed odpowiedzią na mój post jego żona powiedziała mu, że nie chce już patrzeć, jak umiera. To był dzień, w którym Curt postanowił wytrzeźwieć. Pomogłem mu dostać się do ośrodka i dziś nie tylko jest trzeźwy, ale jest też doradcą w tym ośrodku. Gdyby chodziło tylko o niego, byłoby warto".

Jednak dzięki tej całej muzyce, przebytym milom, sprzedaży płyt i pomocy, jakiej udzielił, Mark Kendall rozumie, jak ważne jest zachowanie zdrowego rozsądku. "Zbytnia wygoda jest dla mnie niebezpieczna. Jestem trochę nieśmiały, a bez alkoholu było to bardzo denerwujące. Ale dziś mogę rozmawiać z każdym. Czuję się dobrze we własnej skórze, ale nie jestem zarozumiały w swojej trzeźwości. Po prostu staram się pomagać ludziom, a w ten sposób pomagam sobie. Kiedy zaczynasz mieć nastawienie, że "masz to", to właśnie wtedy odpadam, więc trzymam gardę w górze".

"Czuję się dobrze we własnej skórze, ale nie jestem zarozumiały w swojej trzeźwości".

Zdjęcie przez @MarkKendall_GW

Z trzaskiem w głosie Mark wspomina z wielką wdzięcznością. "Ludzie powtarzali mi, że życie staje się lepsze, i rzeczywiście tak jest. To niesamowite, jak mały i ciemny staje się świat, kiedy cierpisz z powodu takiego bólu. Nigdy nie widziałem osoby uzależnionej od heroiny czy alkoholika, która odniosła sukces, żyjącej na szczycie świata. Narkotyki i alkohol nie dbają o to, jak bogaty jesteś, czym się zajmujesz, nie obchodzi ich, czy jesteś na szczycie listy przebojów, czy nie. Wszyscy kończą w tym samym miejscu, a jest ono ciemne i brzydkie. Wszyscy odczuwamy ten sam ból. Wszyscy możemy stracić wszystko tak samo łatwo, jak każdy z nas".

Widać, że to, co robi Kendall, przynosi efekty. Mark Kendall z "Great White" nie tylko przyciąga spragnionych rocka head-bangerów, ale także zmienia życie. Kendall zauważa: "Docieram do ludzi, którzy mogą być w niebezpieczeństwie i nawet o tym nie wiedzą, a może chcą wytrzeźwieć, ale mówią sobie: 'Nigdy bym tego nie zrobił'. Może wystarczy, że zobaczą taki post, jak mój, i stwierdzą: 'Hej, porozmawiam z tym facetem'".